Jak wykonawców oceniają inni użytkownicy Fixly? Na Fixly mamy 342829 wykonawców w kategorii Budowa domu, ocenianych średnio na 4.5 (na podstawie 9392 opinii)
• Kompleksowa budowa domów • Stany surowe (SSZ,SSO) • Dachy • Płyty fundamentowe • Nadzór Kosiby 48/5, 59-700 Bolesławiec, Poland
Nie każda firma budowlana jest w stanie realizować wielkie projekty drogowe lub architektoniczne, których wartość wynosi dziesiątki milionów złotych. Jednak analizując zyski firm budowlanych, zajmujących się np. remontami mieszkań i wymianą instalacji, można zauważyć, że koszty robocizny kształtują się na poziomie ok. 30-40%.
Oto ranking najlepszych firm budowlanych w Opocznie w 2023 r. wybranych z 1440 firm w Oferteo. Średnia ocena, jaką uzyskali Specjaliści to 4.95 na podstawie 6828 opinii. Porównaj oferty – bezpłatnie i niezobowiązująco! 1. NEXBUD Sylwester Kęska. Gorąco polecam firmę Nexbud która wybudowała mój dom od zera do stanu surowego
Budowa domów jednorodzinnych w Warszawie i okolicy w naszym wykonaniu przebiega zawsze w oparciu o najwyższe standardy. Nasza firma budowlana buduje maksymalnie 3 domy jednorodzinne w tym samym czasie, aby odpowiednio zadbać o każdą budowę. Służymy też wsparciem przy wyborze materiałów czy technologii.
Przyszły inwestor złożył już do ratusza wniosek o ustalenie lokalizacji dla inwestycji mieszkaniowej na działce przy ul. Tczewskich Saperów (wcześniej ta sama firma wybudowała już trzy inne bloki na sąsiednim terenie). Całość ma odbyć się w oparciu o tzw. "Lex deweloper".
. Bloki, wybudowane w połowie lat 90-tych w pobliżu ul. Pogodnej w Białymstoku - na zlecenie Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej "Wielkoblokowa", miały być nowoczesne, wygodne i piękne. Z daleka nadal wyglądają dobrze. Tylko wtajemniczeni wiedzą, że garaże podczas każdego deszczu zalewa woda, dachy przeciekają, a w niektórych budynkach trzeba "doklejać" odpadające ścianki boczne. Z ustaleń mieszkańców wynika, że zawinili nie tylko wykonawcy, ale też pracownicy spółdzielni. Bloki odebrano bowiem z gigantycznymi wykazami usterek. W protokole odbioru budynku Pogodna 25 spisano je na 34 stronach, a budynku Pogodna 7 - na 21 tylu niedoróbek bloki przyjęto do eksploatacji. Nie zrobiono nic, by wykonawcy naprawili swoje błędy; w umowach nie przewidziano nawet kaucji gwarancyjnej, która - pozostawiona na koncie inwestora - jest gwarancją usunięcia usterek. Zmieniły się władze, zmieniły się obowiązujące zasady i prawo. Tylko mieszkańcy wciąż czują się oszukani - za błędy władz spółdzielni muszą przecież płacić z własnych kieszeni. - Błędów w zarządzaniu jest tyle, że nie sposób ich wyliczyć. I nie chodzi tylko o niekompetencję poprzedniego zarządu, bo obecny ma również sporo na sumieniu - mówią mieszkańcy. - Chcieliśmy tę sprawę załatwić wewnątrz spółdzielni, ale zarząd nie podziela naszego zdania. Dlatego ujawniamy posiadane dokumenty. Niech każdy oceni sam, kto ma pękają, drzwi nie można zamknąć...Część wykonawców bloków przy ul. Pogodnej już nie istnieje - firmy upadły lub zostały zlikwidowane. Nie ma więc nawet u kogo dochodzić swoich praw i domagać się naprawy usterek. Z danych samej spółdzielni wynika zresztą wyraźnie, że "Wielkoblokowa" nawet nie starała się wymóc na firmach wykonania napraw. Kiedy w 1998 r. jeden z wykonawców poinformował spółdzielnię o likwidacji firmy i wezwał wierzycieli (a więc także "Wielkoblokową") do zgłaszania wierzytelności, spółdzielnia nie odpowiedziała. A było o co walczyć: w budynkach wykonanych przez tę właśnie firmę pękały ściany i sufity, przecieki, źle wykonano balkony, nie zamykały się drzwi wewnętrzne i zewnętrzne."W budynkach praktycznie tuż po ich odbiorze w poszczególnych mieszkaniach zaczęły występować poważne wady, uniemożliwiające ich mieszkańcom właściwe użytkowanie" - czytamy w opinii prawnej, wystawionej w 1999 r. przez prawnika firma została zlikwidowana, "Wielkoblokowa" przypomniała sobie o usterkach i zaczęła słać pisma, domagając się napraw. Tyle tylko, że pisma trafiały do zupełnie innego przedsiębiorstwa - o podobnej, ale nie takiej samej nazwie. Nic dziwnego, że rezultat długotrwałej korespondencji był zerowy."Cała sprawa ma charakter kryminogenny i powinna być skierowana do organów prokuratorskich, celem wskazania i ukarania osób winnych" - napisał w swojej opinii prawnik Tutaj rzeczywiście były pewne uchybienia, ale to nie za mojej kadencji - odżegnuje się od całej sprawy Eugeniusz Zysk, prezes SBM "Wielkoblokowa". - Czy ktoś poniósł konsekwencje z tego tytułu? Trudno mi powiedzieć. Ja jak przyszedłem do spółdzielni to już nie było poprzedniego prezesa ani kierownika działki zamiast przetargówPodczas budowy bloków dopuszczono się wielu naruszeń prawa. Chociażby sprawa pana Był on członkiem zarządu firmy "BC", która wykonywała w blokach roboty instalacyjne. Jednocześnie, dokładnie w tym samym czasie, z ramienia SM "Wielkoblokowa", odbierał wykonane przez samego siebie prace. Nic dziwnego, że - jak wynika z protokołów - instalacje zostały wykonane idealnie...Dużo bardziej spektakularnym przekrętem była jednak umowa, zawarta między spółdzielnią a spółką "C". Spółka ta najpierw wybudowała spółdzielni kilka bloków. "Wielkoblokowa" uznała, że świetnie się jej współpracuje z "C" i postanowiła ułatwić jej życie. W lutym 1998 r. rada nadzorcza spółdzielni zwolniła zarząd SM z obowiązku "organizowania przetargów na projektowanie oraz budowę budynków mieszkalnych w rejonie ul. Pogodnej i Słonimskiej w Białymstoku". Osiem miesięcy później obie strony zawarły porozumienie: spółdzielnia zobowiązała się zlecić "C" projektowanie i budowę bloków na osiedlu Nowe Miasto II (bez przetargu). W zamian za to "C" miała sprzedać spółdzielni dwie działki - przy ul. Piasta i postawiono, ale obiecanych nieruchomości spółdzielnia nie otrzymała do dziś. I nie otrzyma - nie udało się bowiem ustalić, czy "C" - podpisując porozumienie - była w ogóle właścicielem wymienianych trzeba chyba dodawać, że między innymi bloki wybudowane przez "C" nadają się dziś do generalnego Sprawę znam niestety tylko z dokumentacji, bo działo się to przed objęciem przez mnie stanowiska prezesa. Nie mogę więc za to odpowiadać - tłumaczy Eugeniusz Zysk. - Wiem tylko, że działek nie otrzymaliśmy, ponieważ rada nadzorcza w 1999 r. unieważniła - tylko dla członków rady nadzorczejTo właśnie remonty, których na Nowym Mieście jest więcej niż na osiedlach o kilkanaście lat starszych, są dziś głównym punktem spornym w spółdzielni. Wiadomo tylko, że są one niezbędne. Ponieważ jednak na wszystko nie starcza pieniędzy, plan prac jest rozpatrywany bardzo Krew nas zalewa, kiedy widzimy, że remontowane są przede wszystkim te bloki, w których mieszkają członkowie rady nadzorczej lub pracownicy spółdzielni - opowiada jeden z mieszkańców. - Skoro nie ma pieniędzy, trzeba dać je tam, gdzie są najpotrzebniejsze. Niestety, taka zasada nie jest u nas połowie 2000 r. zarząd spółdzielni skorygował roczny plan remontów. Na dziewięć przyjętych poprawek siedem dotyczyło bloków, w których mieszkają członkowie rady nadzorczej i pracownicy spółdzielni. Chodzi o remonty klatek schodowych, chodników i dróg dojazdowych. Jednocześnie zarząd postanowił wykonać boisko przy ul. Zachodniej - z pieniędzy zebranych na fundusz remontowy osiedla Nowe Miasto II. Co prawda teren boiska należał do gminy Białystok i był oddalony od spółdzielczych bloków, ale zarząd nie widział problemu. Cała inwestycja miała kosztować 280 tys. zł!- Tłumaczyliśmy, że z terenu będą korzystać członkowie sąsiednich wspólnot mieszkaniowych, a nie my. Poza tym nie warto inwestować w nie swój teren, oddany nam w użytkowanie jedynie do 2003 r., bez gwarancji przedłużenia umowy - opowiada jeden z mieszkańców. - Ale nasze argumenty do nich nie docierały. Dopiero po wielu rozmowach udało się odwrócić decyzję zarządu spółdzielni. Dziś oskarżają nas, że zastopowaliśmy budowę kompleksu więcej wątpliwości budzi docieplanie bloków - i to nie tylko ich szczytów, ale wszystkich czterech ścian. Sama dokumentacja inwestycji (dla czterech budynków) kosztowała 10 tys. zł. Jako pierwszy docieplono blok Wiejska 78, w którym mieszka... kierowniczka administracji osiedla. Potem - budynek Wiejska 76. Mieszka w nim trzech członków rady nadzorczej. Żaden z bloków (wybudowanych w 1991 r.) nie miał wysokich strat ciepła. Nie planuje się natomiast docieplania budynku Wiejska 72, choć - jak wynika z analiz - tu właśnie są najwyższe straty Docieplane budynki są zbudowane z wielkiej płyty. Zachodziło podejrzenie, że w niektórych płytach brak jest styropianu. Mieszkańcy skarżyli się na wwiewanie zimnego powietrza do mieszkań przez nieszczelne łączenia płyt - wyjaśnia prezes Zysk. - Niezabezpieczenie tego i dalsze postępowanie erozji mogło doprowadzić do katastrofy jednak, że analiza zużycia ciepła nie wykazała zwiększenia zapotrzebowania na ciepło właśnie w tych nieszczelnych uprawia prywatę?Mieszkańcy osiedla Nowe Miasto II zarzucają władzom spółdzielni prywatę - i to nie tylko remontową. Odkryli, że niedawno "Wielkoblokowa" zmieniła firmę zajmującą się przeglądem instalacji gazowych. Nowym "gazownikiem" został W. - sąsiad (ówczesny) prezesa Eugeniusza To czysty przypadek. Jego oferta została wybrana jako najkorzystniejsza dla spółdzielni - zapewnia prezes. - Poza tym nawet go nie znałem i nie wiedziałem, że wykonuje tego typu usługi. Poza tym to nie był mój sąsiad. Mieszkał w tym samym bloku, ale trzy klatki także przypadkiem sąsiad prezesa i "gazownik" w jednej osobie jest dziś przewodniczącym rady osiedla, blisko współpracującym z zarządem tajemniczy przypadek zadziałał w sprawie pana który w 2000 r. był wiceprzewodniczącym rady nadzorczej i członkiem komisji rewizyjnej spółdzielni. Tym razem chodziło o skomputeryzowanie "Wielkoblokowej", czyli zakupienie i zainstalowanie systemu komputerowego umożliwiającego zarządzanie zasobami mieszkaniowymi i prowadzenie rozliczeń finansowych. Nie ogłoszono jednak żadnego przetargu. To spółdzielnia wysłała do firmy "S" zapytanie, czy ta "podjęłaby się opracowania komputerowego oprogramowania".Dziś prezes Zysk, pytany o niecodzienny sposób załatwiania sprawy, odpowiada, że sprawą zajmowała się pani wiceprezes - a nie on. Przedstawia również korespondencję z innymi firmami komputerowymi na dowód, że zapytanie wysłano nie tylko do jednej spółki. Niestety, korespondencja dotyczy zupełnie innych "S" była więc z jakichś względów uprzywilejowana. Na zapytanie spółdzielni odpowiedziała bardzo szybko, przedstawiając kosztorys. Był niezbyt korzystny: wdrożenie systemu miało kosztować 14 tys. zł - z możliwością przekroczenia kwoty nawet o 20 proc. Całość mogła więc pochłonąć 17 tys. zł. Jednocześnie "S" zaproponowała, by... spółdzielnia wyznaczyła osobę do kontaktu z "S"."Myślę, że pan mógłby być tą osobą" - napisał nawet prezes "S", podając personalia wiceprzewodniczącego rady bez kwalifikacji- Przyznaję, nikt nie sprawdzał kwalifikacji pana w tym zakresie - mówi prezes Zysk. - Dlaczego został wybrany? Tyle miał pomysłów podczas posiedzenia rady...Spółdzielnia zatrudniła więc (wiceprzewodniczącego RN!) na umowę-zlecenie. Miał on projektować, testować i wdrażać nowy system komputerowy. I chociaż nikt nie sprawdził, czy ma jakiekolwiek kwalifikacje, wiceprzewodniczący dostał godziwe wynagrodzenie: 50 zł za godzinę. Umowa była ważna przez cztery Wypłaciliśmy mu wynagrodzenie za czynności - przyznaje Zysk. Na pytanie, czy nie uważa zatrudnienia przewodniczącego za nieetyczne, prezes odpowiada: - Nie wypowiem się na ten temat. Nie będę wchodził w kompetencje rady jednak "Wielkoblokowa" wciąż nie jest skomputeryzowana! W trakcie realizacji inwestycji nowi członkowie rady nadzorczej (wybrani w październiku 2001 r.) kazali zerwać umowę z "S".- Ta grupa osób widziała w tej umowie nieprawidłowości - wyjaśnia nie ma, pieniędzy też. Na całej akcji wzbogacił się jedynie rozwalić spółdzielnię?Mieszkańcy zarzucają władzom spółdzielni prywatę i niegospodarność. Wiele z ich pretensji wynika jednak z braku informacji. Prezes Zysk pytany, czy lekarstwem na konflikty nie byłoby przejrzyste gospodarowanie finansami spółdzielni (a więc jej mieszkańców) i stosowanie procedur przetargowych, kręci przecząco głową. A nieoficjalnie dopowiada:- Oni po prostu chcą rozwalić spółdzielnię, doprowadzić nas do upadłości. Chodzi im o władzę, o nic więcej. (wypowiedź nieautoryzowana - przyp. red.)Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Ruszyły prace przy budowie nowej hali sportowej przy Zespole Szkolno – Przedszkolnym im. Orła Białego w Podgórzynie. Wykonawcą inwestycji jest firma Pre-Fabrykat z Miłkowa, która wcześniej wybudowała kompleks przyszłej hali sportowej znajdować się będzie pomiędzy wschodnim skrzydłem szkoły podstawowej, a szkolnym boiskiem sportowym. Po stronie północnej i wschodniej zaprojektowany jest dojazd utwardzony, będący drogą pożarową (połączony od strony zachodniej z istniejącą drogą pożarową), natomiast od strony wschodniej połączony z drogą powiatową poprzez nowo projektowany zjazd. W projekcie bryły budynku wyróżniono architektonicznie trzy części: część centralną – najwyższą (w której zlokalizowana będzie arena). Budynek hali sportowej będzie połączony funkcjonalnie z budynkiem szkoły, w którym znajdują się szatnie sportowe z zapleczem sanitarnym. Poszczególne części obiektu posiadać będą stropodachy płaskie. Prace będą wykonywane na czynnym obiekcie szkoły podstawowej z oddziałami przedszkolnymi. Według planów budowa obiektu zakończy się w maju 2023 roku. Wartość inwestycji to 11 milionów złotych. Na jej realizację gmina otrzymała wsparcie z rządowego programu Polski Ład w wysokości 4,3 miliona złotych oraz z Ministerstwa Sportu 3 mln zł. Reszta to wkład własny samorządu. Hala będzie dostępna dla każdego, także dla klubów sportowych, co jest jednym z warunków dofinansowania z Ministerstwa Sportu.
Opublikowano: Pt, 25 Lut 2022, Wyświetlono: 11942 Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu w uzgodnieniu z prokuratorami Prokuratury Krajowej Wydział w Szczecinie zatrzymali Inspektora Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w także dwie osoby powiązane z firmą developerską. Urzędnik w zamian za aprobatę realizacji inwestycji niezgodnej z projektem oraz samowoli budowlanej przyjął korzyść majątkową. Przedmiotem łapówki było mieszkanie w nowo wybudowanym budynku, które przejęła córka Sprawa sięga przełomu 2017 i 2018 roku. Firma developerska wybudowała dwa bloki. Fragment tych budynków zrealizowano niezgodnie z projektem. Ta sama firma wybudowała także kompleks garaży bez projektu i bez pozwolenia na budowę. Informacje o nieprawidłowościach dotarły do policjantów KWP w Poznaniu. Sprawdzając te wiadomości, wyszło na jaw, że urzędnik odpowiedzialny za nadzór nad budowami otrzymał od developerów w prezencie mieszkanie. Zostało ono w dokumentach przepisane na córkę inspektora budowlanego — poinformował mł. insp. Andrzej Borowiak, oficer prasowy KWP w trakcie prowadzonego postępowania karnego pojawiły się także inne wątki. Okazało się, że urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej z Bydgoszczy informowała o planowanych kontrolach mężczyznę prowadzącego nielegalne salony gier hazardowych. Policjanci dowiedzieli się także, że miejscowa lekarka wystawiała fałszywe zaświadczenia o niezdolności do pracy pani Wszystkie materiały dowodowe policjanci przedłożyli prokuratorom z Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Szczecinie. W uzgodnieniu z prokuratorami 16 lutego zatrzymano 8 osób. Był to Inspektora Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wągrowcu, dwóch developerów, urzędniczka KAS z Bydgoszczy, właściciel salonów gier hazardowych, lekarka, kobieta, która z nią się kontaktowała oraz jej mąż. Wszystkim tym osobom postawiono odpowiednie zarzuty. Prokurator orzekł także środki zapobiegawcze – dozór Policji, poręczenia majątkowe oraz zakaz kontaktowania się podejrzanych — dodaje oficer prasowy Komendny Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Zdjęcie ilustracyjne (Fot. O ponad 2,4 mln zł zwiększy się budżet miasta Malborka po przetargu na sprzedaż dwóch działek z przeznaczeniem pod budowę domów wielorodzinnych. Obie nieruchomości kupił ten sam deweloper, choć miał sporą konkurencję. Urząd Miasta Malborka wystawił dwie działki przy ulicy Hallera, a więc między ulicą Słowackiego i ul. Armii Krajowej, w sąsiedztwie parku przy Szpitalu Jerozolimskim. Pierwsza z działek ma powierzchnię 0,2230 ha, a druga jest nieco większa – 0,2724 ha. Magistrat wystawił do sprzedaży działki dyktując cenę wywoławczą na poziomie, odpowiednio, 583 421 zł i 712 217 zł. Urząd liczył więc, że, o ile znajdzie się nabywca, sprzeda nieruchomości za około 1,3 mln zł. Tymczasem, do przetargu przystąpiło aż czterech uczestników. W informacji o wynikach przetargu brakuje nazw wszystkich zainteresowanych firm, ale wiadomo, kto nabył grunty i będzie budował tam kolejne domy wielorodzinne. Kupcem została spółka Iławskie Przedsiębiorstwo Budowlane “IPB”. To firma, która już postawiła pierwsze prywatne bloki przy ul. Targowej, a także wybudowała ostatni dom Malborskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego i stawia właśnie kolejny blok MTBS. Za pierwszą z działek IPB zapłaci miastu 1 074 000 zł, a za drugą 1 360 000 zł. To o 1 mln zł więcej niż suma cen wywoławczych.
Po 10 lat eksperymentów z konstrukcjami z ZSRR i NRD polscy inżynierowie opracowali własną technologię budowy domów z prefabrykatów - słynne W-70. To dzięki niej w kraju wyrosły „domy z betonu”. Był luty 1960 roku, gdy Krystyna i Zbigniew Boguccy po raz pierwszy weszli do swojego nowego mieszkania. – Pamiętam, że z emocji usiadłam na podłodze w przedpokoju i zapłakałam – opowiada Krystyna Bogucka, która do dzisiaj mieszka w pierwszym polskim bloku wielkopłytowym w Warszawie przy ulicy Wolskiej 115A. – Niecałe 50 metrów, trzy pokoiki, maleńka kuchnia i łazienka, a ja nie mogłam uwierzyć, że to moje. To było szczęście. Blok przy Wolskiej miał być eksperymentem. W kraju wciąż brakowało mieszkań. Oficjalnie każdemu obywatelowi przysługiwało dziesięć metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej. – Zanim dostałem to mieszkanie, mieszkaliśmy z żoną i córką na dziesięciu metrach – wspomina Maciej Daszewski, inny lokator z ulicy Wolskiej. – Tu mieliśmy trzy pokoje, czyli zgodnie z normą. Szczęśliwców takich jak pan Maciej było niewielu. Dlatego władze od lat szukały metody szybkiego i – co ważne – taniego budowania mieszkań. Nadzieje dawała właśnie wielka płyta, która na Zachodzie była już bardzo popularna. Pierwsze takie domy powstały w Holandii tuż po I wojnie światowej. W 1923 roku Niemcy postawili kilkanaście budynków w berlińskiej dzielnicy Lichtenberg. Potem byli Francuzi i Szwedzi. No i Związek Radziecki. Tam domy z prefabrykatów stawiano już na masową skalę. A skoro Rosjanie tak budowali, to trzeba było brać z nich przykład.
firma budowlana wybudowała bloki